Mikropigmentacja to zabieg permanentny, a jego efekty utrzymują się latami. Oczywiście jest to zaleta, która pomaga nam trwale uporać się z problemem łysienia. Bywają jednak rzadkie sytuacje, w których rezultaty mikropigmentacji okazują się dla nas niezadowalające. Przeważnie ma to miejsce wtedy, gdy zaufamy nieodpowiedniemu specjaliście (czy raczej osobie, podającej się za specjalistę...). W przypadkach nieodwracalnych, kiedy nie jesteśmy w stanie poprawić stanu mikropigmentowanej głowy, nie pozostaje nic innego, jak próba usunięcia pigmentu. Stosuje się wówczas technologię laserową.

Czy łatwo pozbyć się pigmentu?

I tak, i nie. Wiele zależy od tego, jak został przeprowadzony zabieg. Prawidłowo wykonaną mikropigmentację powinno dać się usunąć w trakcie dwóch sesji laserowych. Zazwyczaj proces przebiega szybko i sprawnie, nie pozostawiając po sobie żadnego śladu. Niestety, często problem jest bardziej złożony – przykładowo, gdy w wybranej przez nas klinice używa się nieodpowiednich pigmentów (typu zwykłe pigmenty tatuażowe), bądź aplikuje się je zbyt głęboko, w dalsze warstwy skóry. W tak skomplikowanych przypadkach proces oczyszczania skalpu może trwać nawet kilkanaście sesji, a część pigmentu i tak pozostaje widoczna.

Alternatywy?

Warto zdawać sobie sprawę, że zabieg laserowy nie jest wolny od zagrożeń i powikłań. Wykonany niewłaściwie, może doprowadzić do wystąpienia oparzeń i przebarwień skóry. W przypadku głowy ryzyko jest tym większe, że eksponujemy ją na co dzień. Łatwo się zatem oszpecić – szczególnie, że nie istnieją kliniki wyspecjalizowanie wyłącznie w laserowym usuwaniu mikropigmentacji.

Czy są zatem jakieś alternatywy dla osób, niepogodzonych ze swoim nowym wyglądem? Odpowiadając szczerze – raczej nie ma. Tym bardziej widać, jak wielkie znaczenie ma wybór odpowiedniego specjalisty. Tylko profesjonalna klinika mikropigmentacji jest w stanie zapewnić najwyższy poziom świadczonych usług. Oczywiście wiąże się to z odpowiednio wyższą ceną za zabieg. Trzeba jednak odpowiedzieć sobie na jedno ważne pytanie – lepiej zaoszczędzić trochę pieniędzy czy masy problemów?